Pierwszy dzień, a tyle emocji. Kto by pomyślał. Przed meczem otwarcia, czyli Boston Celtics – Cleveland Cavaliers, tradycyjnie odbyła się ceremonia uhonorowania Mistrzów zeszłego sezonu. Podwieszono flagę, rozdano pierścienie mistrzowskie no i oczywiście "grabka" z Davidem Sternem. Można było się wzruszyć, przypominając sobie drogę Celtics po tytuł.
Jednak ceremonia ta miała odciąć pępowinę pomiędzy starym sezonem,a nowym. Jednak oglądając ten mecz można było odnieść wrażenie, że oglądamy po raz kolejny półfinał Konferenci Wschodniej. Paul Pierce bohaterem Celtics, LeBron James bezskutecznie stara się wziąć na siebie ciężar gry , pojawiają się zawodnicy "zadaniowi" Tony Allen oraz Leon Powe. Chyba znamy ten scenariusz prawda?

Celtics wygrali to spotkanie 90 – 85. Paul Pierce zdobył najwięcej bo, 27 punktów. LeBron James zakończył mecz z pięcioma oczkami mniej (22 punkty).

Los Angeles Lakers pokonali Portland Trail Blazers 96 – 76. Niestety porażka z Lakers to najmniejszy problem ekipy z Portland. Greg Oden znowu odniósł kontuzję. Tym razem stopy. Przy próbie zbiórki Oden wylądował na stopie Dereka Fishera. Początkowo uraz nie wydawał się groźny jednak pod koniec pierwszej połowy lekarze zdecydowali by Oden opuścił boisko. W drugie połowie już nie wystąpił, kończąc to spotkanie z 5 zbiórkami i 1 blokiem na koncie. Bez punktów, mimo 4 prób z dystansu. Dziś czekają go badania, które potwierdzą na ile poważny jest uraz. Jak pech to pech…

W innym spotkaniu dnia otwarcia Chicago Bulls, zgodnie z oczekiwaniami, wygrali z Milwaukee Bucks 108 – 95. Dla podopiecznych Vinny’ego Del Negro najwięcej punktów zdobył Luol Deng, 21. Numer jeden tegorocznego draftu, Derrick Rose, zdobył 11 punktów, 9 asyst, 4 zbiórki. Wśród kozłów najwięcej punktów zdobył Michael Redd, 30. Najgłupiej wyglądał Drew Gooden.

Poniżej trochę hajlajtów. Na początek streszczenie wczorajszego wieczoru.
Na koniec perełka….