NBA = Szpital ?

 Liga NBA może niedługo zmienić swoje hasło reklamowe. Where season ending injury happens. Coraz więcej gwiazd odnosi kontuzje, a do końca sezonu jeszcze daleko. Ten prawdziwy wysyp kontuzji rozpoczął się kilka dni temu, kiedy to Michael Redd wylądował na nodze Luke’a Ridnoura rozwalając sobie kolano (konkretnie wiązadła kolanowe). Tydzień później Bynum, z lekka "pomocą" Kobe’ego Bryanta, skontuzjował sobie kolano.

 Dwa dni później (wczorajszej nocy) kontuzji doznał Jameer Nelson (przemieszczenie barku)

 Tego samego dnia Chris Paul nadwyrężył sobie pachwinę.

 Redd nie wróci do końca sezonu, Bynum teoretycznie ma wrócić maksimum za 12 tygodni, ale jak to będzie Bóg jeden raczy wiedzieć. W sprawie Paula i Nelsona "wyroki" nie są znane. Pozostaje czekać na rozwój sytuacji. Miejmy nadzieję, że nie potrzebne będą zmiany w składzie na ASG. Nelson i Paul są tymi graczami, którzy powinni w tym roku zagrać w Phoenix. Dlaczego kontuzyjna "kostucha" nie trafiła w powiedzmy Davida Westa albo Dirka Nowitzkiego. Nie zrozumcie mnie źle, nie życzę nikomu żadnych kontuzji, poprostu uważam to za niesprawiedliwe. Tych najlepszych zawsze coś zabiera, tych co są zbędni dziwnym trafem omija.