Magic touch

Magic touch” – to hasło doskonale pasuje do spotkania numer trzy Finałów NBA. Gdyby Magic tak zagrali, chociaż jeden mecz w Staples Center moglibyśmy być świadkami prowadzenia Magic. Póki, co mamy 2 – 1 dla Lakers. Jednak dobra gra „magików” może rozpalać nadzieję na kontynuację dobrej passy. Wreszcie trafiali Ci, co trafiać powinni, czyli ofensywę na wysokim poziomie. 62,5 % (75 % w pierwszej połowie – również rekord ligi) skuteczności z gry to nowy rekord Finałów (40/64 z gry, 5/14 za trzy). Poprzedni rekord należał do ’91 Chicago Bulls, którzy przeciwko Lakers trafili 61,7 % rzutów z „pola„. Howard 5/6, Turkoglu 7/12, Alston 8/12 (jak dla mnie bohater tego spotkania, zwłaszcza w pierwszej kwarcie), Pietrus 7/11. Aż się pchało na usta słowo „Nareszcie„.

Szkoda tylko, że Marcin Gortat zobaczył tak niewiele minut gry. W dodatku rzucał raz i spudłował. To sprawiło, że był jedynym zawodnikiem Magic bez jakiegokolwiek trafienia. No cóż….

Mimo tak doskonałej skuteczności Lakers nie dawali za wygraną, trzymali się blisko gospodarzy w tych najbardziej skutecznych momentach ze strony Magic. Oczywiście szefem obrony twierdzy Lakers był Kobe Bryant. Mecz rozpoczął od wydzielania piłek. Niestety, jak się później okazało, musiał skapitulować. Na mniej niż minutę przed końcem spotkania dały o sobie jego kłopoty z rzutami wolnymi (tylko 05/10 w tym spotkaniu), bowiem po faulu Howarda Bryant trafił tylko jeden z dwóch rzutów osobistych. Do tego doliczmy 2 niecelne trójki w ostatnich sekundach i stratę. To nie był niestety dzień Kobe’ego i spółki.

Mecz numer cztery może być ósmym spotkaniem, gdzie śpiewająca hymn 7 – letnia Gina Marie Incandela przynosi kolejne zwycięstwo Orlando Magic. Mecz numer osiem może być również ósmą, pod rząd, wyjazdową porażką w Finałach Lakers NBA (Lakers wyrównali rekord NBA – siedem kolejnych porażek w wyjazdach podczas Finałów zanotowali tylko Fort Wayne Pistons w latach 1955 – 56). Co ciekawsze, gdyby Magic przegrali trzecie spotkanie wpadli by do torby z 88 zespołami, które niezdołały wykaraskać się ze stanu 0 – 3.