Lekcja numer dwa

 Lekcja numer jeden , czyli mecz numer jeden Finału Konferencji Zachodniej, dotyczyła odrabiania 20 punktowej straty. Temat ten doskonale zreferował Kobe Bryant. Pod czas drugiej lekcji, Spurs dowiedzieli się co to znaczy solidne manto. Bo jak inaczej nazwać porażkę, różnicą 30 punktów? Najwięcej punktów zdobył Tony Parker (13). Tim Duncan zdobył 12 punktów, zbierając 16 piłek (w sumie Spurs zebrali 36 piłek). Reszta zawodników Spurs, nie przekroczyła dwucyfrówki w punktach.

 Spurs już w drugim meczu pokazali, że im bliżej końca spotkania tym gorzej. W meczu numer jeden stracili, wcześniej wspomiane 20 punktów, w 18 minut. W drugim starciu sił starczyło na 22 minuty. Na nieco ponad 2 minuty przed końcem drugiej kwarty, Tim Duncan rzutem z dystansu doprowadził do remisu, po 37. Potem było tylko gorzej, Lakers wygrali cała drugą połowę 46 – 37. Po trzeciej kwarcie, wynik brzmiał 74 – 57, po czwartej 101 – 71 dla Lakers. Następne dwa spotkania odbędą się na terenie "ostróg". Teraz wszystko w rękach Gregga Popovicha. Czy trener Spurs, zmuszony będzie do posadzenia na ławce Manu Gino? W meczu numer jeden i dwa, najlepszy rezerwowy ligi, miał obserwować grę ławki, z powodu kontuzji palca oraz kostki. Tak się jednak nie stało. Manu grał, ale słabo. Michael Finley, który miał odciążyć Ginobilego, nie sprostał zadaniu. Co zrobi coach Spurs, kiedy nie ma kim, a trzeba grać?

 W obozie Lakers nastroje zgoła odmienne. Kobe Bryant "kwitnie" z meczu na mecz. A nawet jeśli ma gorszy dzień, na straży stoją Pau Gasol, Lamar Odom i inni.

  * Kolejny odcinek GTAS, pod tym adresem