Ostatnim przystankiem w NBA Europe Live 2008 była Barcelona.
Podobnie jak w Berlinie Wizards nie byli w stanie nawiązać równej walki z Hornets, przegrywając 80 – 102. Publiczność w Barcelonie chciała pewnie oglądać mecz na miarę wcześniejszych spotkań Miami Heat – New Jersey Nets w Paryżu i Londynie. Obecny na trybunach Ricky Rubio na pewno był rozczarowany, chociaż on jeszcze się "na patrzy".
Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli JaVale McGee oraz Caron Butler, po 15 punktów. Powracający po, jak się okazało lekkiej kontuzji, Antawn Jamison zdobył 9 punktów
Dla Hornets najlepiej zagrał Melvin Ely, zdobywca 19 punktów.

Tegoroczna przygoda z Europą zakończona. Cztery miasta, cztery spotkania, cztery ekipy. No w zasadzie trzy, bo niestety Wizards popsuli drugą połowe tego eventu. Może warto NBA Europe Live przemianować na jakiś turniej, by ustrzec się od takich niewypałów w przyszłości ? Co jak co, ale w tej imprezie najważniejsza jest publika, która chce oglądać widowisko a nie jednostronne baty.
