Shareef Abdur – Rahim zakończył karierę. Zawodnik przez ostatnie 18 miesięcy walczył o powrót do gry po dwóch skomplikowanych operacjach kolana. 31-letni zawodnik przegrał tę batalię, kończąc swoją karierę po 12 sezonach gry na parkietach NBA. Abdur – Rahim został wybrany w Drafcie 1996 z numerem trzecim przez Vancouver Grizzlies.
Rahim swój debiutancki sezon miał udany (18.7 pkt/mecz, 6.9 zb/mecz oraz 2.2 ast/mecz), co widać było przy wyborze najlepszego debiutanta sezonu 1996/1997. Wyprzedzili go Stephon Marbury z New York Knicks oraz Allen Iverson z Philadelphii 76ers (zwycięsta plebiscytu). Następne sezony pokazały, że wybór Rahima z trzecim numerem to nie przypadek. Jego średnie oscylowały na poziomie double – double. W sezonie 1999/2000 gracz Grizzlies notował 20.3 punkty na mecz oraz 10.1 zbiórki. Zespołowi z Vancouver szło kiepsko. W ciągu sześciu lat istnienia Grizzlies zdołali wygrać 101 spotkań przegrywając 359 spotkań. W 2001 roku doszło do diametralnych zmian dla Reefa oraz Grizzlies. Nowym domem kanadyjskiej ekipy zostało Memphis, natomiast Shareef Abdur – Rahim został przetransferowany do swojej rodzinnej Atlanty. Razem z nim do Hawks powędrował 27 numer Draftu 2001 Jamal Tinsley. Memphis wzbogacili się o Brevina Knighta, Lorenzena Wrighta oraz prawa do wyboru numer trzy w drafcie, Pau Gasola.
Abdur – Rahim razem z Jasonem Terry’m miał zapewnić "jastrzębiom" awans do PO. Jednak mimo dobrych, ze strony statystycznej, występów Hawks niezdołali awansować do najlepszej szesnastki. Podobnie wyglądał sezon 2002/2003 co prawda przybyło wzmocnienie z Milwaukee w postaci Glenna Robinsona i trio Robinson – Abdur – Rahim – Terry zdobywało (rekordowe w lidze) 57,9 pkt na mecz, jednak Hawks znowu znaleźli się poza rozgrywkami posezonowymi. Po 53 meczach sezonu 2003/2004 nasz bohater został odesłany do Portland Trail Blazers.
Tam też nie udało mu się wystąpić w PO, mimo przyzwoitych występów. W 2005 roku Shareef stał się wolnym agentem. Nie trzeba było długo czekać na pojawienie się oferty na usługi gracza Hawks. Reef trafił do Nets jednak, jak się potem okazało, jego wyniki badań były złe. Ekipa z New Jersey szybko zrezygnowała z tej wymiany. Tydzień potem Sacramento Kings zdecydowali się na podpisanie umowy z Shareef Abdur – Rahimem (gdzie był już jego kolega z czasów Grizzlies, Mike Bibby). W swoim pierwszym sezonie z Kings Rahim zdołał rozegrać swoje pierwsze i jedyne Playoffs w karierze. Tym samym przerwał niechlubny rekord NBA pod względem sezonów rozegranych bez ani jednego rozegranego spotkania w PO. W sezonie 2005 /2006 Sacramento Kings wygrali 44 spotkania zajmujac czwarte miejsce w Pacific Division. Zapewniło im to awans do najlepszej ósemki Konferencji Zachodniej. Odpadli w pierwszej rundzie przegrywając 2 – 4 z San Antonio Spurs. Reef wziął udział we wszystkich spotkaniach, notując średnio 9.2 punktu oraz 4.8 zbiórki na mecz. W sezonie 2006/2007 wszystko wróciło do normy. Abdur – Rahim znowu znalazł się ze swoim teamem poza PO. W ubiegłym sezonie rozegrał tylko sześć spotkań, na więcej kolana nie pozwoliły.

Jak powiedział Abdur – Rahim przy okazji ogłoszenia swojej rezygnacji, "Nie jestem w stanie już grać na takim poziomie jak w przeszłości. Oczywiściem, że jest żal ale pora spojrzeć prawdzie w oczy". Szkoda, że tak potoczyła się jego kariera. Shareef Abdur – Rahim bez wątpienia był jednym z najbardziej niedocenianych talentów w ostatnich latach w lidze NBA.
"Koledzy" Abdur – Rahima też nie mają lekko. Mowa tutaj o koledze z Draftu 2001, Stephonie Marburym, oraz Jamaalu Tinsley’u (Tinsley (27 numer Draftu 2001, był wysłany do Atlanty razem z Abdur – Rahimem podczas wcześniej wspomnianej wymiany. W Atlancie jednak nie zagrał. Został przetransferowany dalej do Indiany Pacers)

Coraz głośniej mówi się o odejściu Starbury’ego. Knicks mieliby dojść do porozumienia z zawodnikiem w sprawie wykupu reszty jego, prawie 22 milionowego, kontraktu. Podobno Miami Heat już myślą o zatrudnieniu Marbury’ego. O włoskiej obietnicy jak na razie

Jamaal Tinsley już w zasadzie nie jest zawodnikiem Pacers mimo, że figuruje w składzie ekipy z Indiany na stronie internetowej. Mimo to Tinsley nie pojawi się na dniu prasowym, który odbędzie się w najbliższy piątek. Z szatni Pacers znikła tabliczka z nazwiskiem zawodnika. W przeciwieństwie do Marbury’ego, Tinsley nie ma póki co żadnych ofert z klubów. Jednak nie powinien pozostać długo bezrobotny.
Na koniec ciekawostka dotycząca Vancouver Grizzlies. Lista aktywnie grających w lidze i będących w składzie Vancouver zawodników coraz bardziej się kurczy. Pozostali to: Mike Bibby, Othella Harington, Damon Jones oraz Antonio Daniels.