Autobiografia Kevina Garnetta już w sprzedaży!

Wydawnictwo SQN kontynuuje swoją serię książek koszykarskich. Tym razem do sprzedaży trafiła autobiografia legendy Boston Celtics, Kevina Garnetta. Zawodnik postanowił podzielić się z fanami przeżyciami ze swojej kariery sportowej, ale i życia prywatnego. Żaden fan basketu nie może przejść obojętnie wobec tej pozycji!

Książkę można zamówić na: idz.do/garnettpodcastspec-przedsprzedaz

Fragment książki:

Był rok 2008, po 13 latach w końcu wygrałem te pierdolone finały i pomogłem Celtom zdobyć pierwszy tytuł mistrzowski od ponad 20 lat.

Kiedy wybrzmiała syrena kończąca mecz, czas się zatrzymał. Mój umysł się zatrzymał. Chyba część mnie oczekiwała punktów zdobytych w ostatniej sekundzie, ale wygraliśmy bardzo wysoko. Pokonaliśmy Lakersów różnicą 39 punktów. Z dachu leciało confetti, a ja jeszcze nigdy nie byłem na takim haju, jeszcze nigdy nie czułem się taki nakręcony.

Byłem przeszczęśliwy: ludzie mnie łapali, obejmowali, całowali, płakali – patrzyłem na moją żonę, widziałem moje dzieciaki, moją rodzinę, przyjaciół, kibiców, po czym zacząłem w głowie przewijać taśmę do tyłu – jak w filmie – powtarzając kolejne sceny. Wszystko pędzi w jednej chwili w moim kierunku, rzucam do kosza na podjeździe u Billy’ego, choć jeszcze nie umiem grać, budzę się o piątej rano w Karolinie, nie mogąc przestać myśleć o kozłowaniu, jestem dzieciakiem ze wsi, a potem nastolatkiem, który próbuje rozwalić tych skurwieli na ulicach Chicago, wszystkie te zwycięstwa, porażki, zderzenia, siniaki, miliony wspomnień, miliony godzin spędzonych na ciężkiej pracy, dobijając się, łapiąc otarcia i zadrapania, żeby przebić się tam, gdzie chciałem się przebić – i oto nareszcie tu jestem. Dziennikarka Michele Tafoya trzyma mikrofon przed moją twarzą. Tłum bostońskich kibiców szaleje. Musi krzyczeć, żebym mógł ją usłyszeć.

– MVP ligi. Najlepszy obrońca sezonu. Teraz wreszcie możesz dodać do CV tytuł mistrza NBA. Jak się z tym czujesz?

Kładę dłoń na jeszcze ciepłej czapeczce mistrzowskiej, którą mam na głowie.

– O rany, jestem teraz taki nakręcony.

Zebranie myśli zajmuje mi kilka chwil.

Kolejne obrazy przelatują mi przez głowę: siedzę w steakhouse’ie Ruth’s Chris podczas rodzinnego obiadu, oglądam D-Wade’a walczącego z Chaunceyem Billupsem w finałach Konferencji Wschodniej, moje problemy w Greenville, turnieje amatorskie AAU, niekończące się mecze w okolicznych parkach, dorastanie, granie, bez końca, nauka, buzująca energia, rosnąca z  roku na rok intensywność, ogromne pragnienie, te wszystkie marzenia przez 12 lat spędzonych w Minneapolis, przemożne pragnienie zdobycia tego dla kibiców T-Wolves, przemożne pragnienie zdobycia tego dla kibiców Celtics, przemożne pragnienie tego zwycięstwa – pożądałem tego mistrzostwa bardziej niż czegokolwiek innego, bardziej niż pieniędzy, bardziej niż sławy, bardziej niż seksu. A teraz zaczynam to sobie uświadamiać, rzeczywistość pełznie mi wzdłuż kręgosłupa, wlewa mi się do duszy, więc zdejmuję czapeczkę, odchylam głowę do tyłu i zaczynam wydzierać się jak szaleniec.

– Wszystko jest możliwe!

Kilka chwil później dodaję jeszcze:

– Na samym szczycie! Jestem na samym szczycie! Udowodniłem to! Udowodniłem!

O książce:

Szczere wspomnienia mistrza NBA i członka koszykarskiej Galerii Sław.

Był jednym z najbardziej dominujących graczy, jakich widział świat koszykówki. I jednym z najbardziej wygadanych. W ciągu 21-letniej kariery podniósł trash-talk do rangi sztuki i nigdy nie stronił od dzielenia się przemyśleniami na kontrowersyjne tematy. W tej książce Kevin Garnett z taką samą szczerością spogląda na swoje życie i karierę.

Przeciwności, jakie napotkał, dorastając w Karolinie Południowej. Pominięcie college’u i wejście do draftu bezpośrednio ze szkoły średniej. Mecze przeciwko Michaelowi Jordanowi, Kobemu Bryantowi, LeBronowi Jamesowi i innym legendom NBA, wzloty i upadki, mistrzostwo z Boston Celtics. A pomiędzy tym wszystkim sława, rodzina, muzyka, wiara czy rasizm.

Jeśli uważasz, że Kevin Garnett zachwycał na parkiecie, poczekaj, aż przeczytasz, co ma do powiedzenia na kartkach tej książki.

Kevin Garnett. Od A do Z. Bez cenzury o życiu, koszykówce i wszystkim pomiędzy
Autor: David Ritz, Kevin Garnett
Premiera: 19.05.2021
Cena okładkowa: 44,99 zł
Liczba stron: 416

„Dennis Rodman. Powinienem być już martwy” powraca!

Już dziś długo wyczekiwana premiera! Wydawnictwo SQN zdecydowało się wznowić najbardziej odjazdową, pełną emocji i niezapomnianych przygód książkę. Autobiografia Dennisa Rodmana „Powinienem być już martwy” powraca! Przekonaj się, kogo napotkał na swojej drodze i jakie ma przemyślenia odnośnie życia i swojej kariery. Książkę możecie zamówić tylko w księgarni (LINK). Gorąco polecamy!

Na zachętę prezentujemy poniższy fragment:

Siedziałem tak w kącie na sofie. Od tłumu oddzielało mnie kilku ochroniarzy i stolik pełen karafek z rumem, lodu, szklanek, cytryn, limonek, mikserów i tym podobnych dupereli. Z drugiej strony siedział inny ochroniarz. Byłem uziemiony.

Cztery laski znowu pojawiły się za mną, robiąc swoje. Po pewnym czasie zaczęło to być nudne, bo wyglądało jak jakieś falujące, wijące się tło, a ludzie zamiast na nas mogli się równie dobrze gapić przez okno na przejeżdżające pociągi. Na ekranie w  kółko pokazywali reklamę rumu, wiecie z kim. Muzyka dudniła. Śliczna dziewczyna w krótkiej czarnej sukience bez ramiączek rozdawała nam podwójne shoty.

Ja, znowu w koszuli, już spokojny, zapaliłem cygaro, przyjmując kolejnych gości. Dzień jak co dzień – autografy, wspólne fotki, gadka szmatka z ludźmi, których ochroniarze i marketingowcy do nas przepuścili – znajomi, obcy, media. Wywiad dla jakiejś stacji telewizyjnej. Ja nawijam, oni nawijają. Stroboskop. Ludzie wchodzą i wychodzą. Laski. Faceci. Kobiety. Młodzi. Starzy. Żadnych leszczy. Nie każdy może podejść. Po lewej stronie jakaś niezła panna, brunetka, gapi się, kurwa, na mnie, ślini się, pożera mnie wzrokiem przez jakieś pół godziny bez przerwy – jestem pod wrażeniem koncentracji – aż w końcu się poddaje i wychodzi.

Jedna z tancerek pochyla się i krzyczy: „Dobrze się bawisz?”. „Jasne!”, ktoś przekrzykuje hałas. „Bo ja już, kurde, wymiękam”, odpowiada. To trochę, kurwa, szkoda.

Brakuje dziś w tym wszystkim jednej rzeczy. Kilka lat temu dziennikarz „New York Timesa” napisał, że był świadkiem, jak wypiłem dziewiętnaście shotów w ciągu czterech godzin, aż w końcu przestał liczyć. Wtedy starałem się traktować każdy dzień jak sylwestra albo ostatni dzień karnawału. Seks, alkohol, zabawa – tego nigdy nie było za wiele. Nie krzywdziłem nikogo poza samym sobą, więc co tam. Nie ma bólu, nie ma żalu, myślałem wtedy. Ale to już nie te czasy.

W październiku 2003 alkohol zaczął stawać na przeszkodzie rzeczom, na których zależało mi bardziej niż na balangach (nie mogę uwierzyć, że to powiedziałem). Zwierzę imprezowe zmieniło się w zwykłe stare zwierzę. Groziło mi, że stracę wszystko, jeśli nie okiełznam drzemiącej we mnie bestii.

A wszystko wydarzyło się – gdzieżby indziej – w Vegas.”

Facebook: idz.do/rodmanpodcastspecfb-premiera

Strona: idz.do/rodmanpodcastspecstr-premiera

Autobiografia Rodmana ponownie dostępna!

Wszyscy lubimy nietuzinkowe postaci, prawda? Również w świecie koszykówki nie brakuje osób, które zdecydowanie wyróżniają się z tłumu podobnych zawodników czy trenerów. Taką personą jest z pewnością Dennis Rodman. Wydawnictwo SQN wyszło naprzeciw oczekiwaniom kibiców i zdecydowało się na wznowienie tej kultowej dla fanów NBA książki!

Zamów książkę w przedsprzedaży na: idz.do/rodmanpodcastspec-przedsprzedaz

Fragment książki:

„To właśnie tam zrobiłem sobie też pierwszy tatuaż, co władzom NBA również się nie spodobało. Dziś już nawet nie wiem, ile ich jest, pewnie koło setki, na całych rękach, nogach, plecach, piersi, szyi, pokrywają jakieś trzy czwarte całego mojego ciała. Można z nich mniej więcej wyczytać historię mojego życia. Pierwszy był wizerunek mojej córki Alexis na lewym przedramieniu, jeden z kolejnych – po prawej stronie szyi – zrobiłem w hołdzie dla mojej obecnej żony, Michelle.

Wszyscy się wtedy jarali tymi fryzurami i  tatuażami. Dzięki wyznaczającemu nowe trendy Dennisowi Rodmanowi dziś nikt już nie zwraca na to uwagi. W wywiadzie dla „New York Timesa” powiedziałem: „Dziś nawet nudni biali kolesie mają tatuaże”. Nie wspominam o tych śliczniutkich młodych laskach z dobrych domów, które tatuują kwiatki na swoich śliczniutkich tyłeczkach.

Po latach nawet NBA zaczęła podchodzić do moich włosów z humorem. Kiedyś na ich stronie internetowej pojawiły się statystyki wygranych i przegranych meczów Spurs, w zależności od tego, jaki kolor włosów akurat miałem (zdecydowanym zwycięzcą był blond 35:14). Jeśli chodzi o tatuaże, to polecam książkę In the Paint: Tattoos of the NBA, według której wytatuowana jest ponad połowa ligi. Fajną kolekcję tatuaży ma Rasheed Wallace z Detroit. Fryzura? Cokolwiek przyjdzie wam do głowy. Ben Wallace, też z Detroit, zmienia uczesanie z meczu na mecz – raz ma gigantyczne afro (twierdzi, że nie obcinał włosów od pięciu lat), kiedy indziej bardzo obecnie popularne w NBA warkoczyki plecione przy głowie. Chyba Allen Iverson je wylansował.

Moje fryzury i tatuaże wkurzały wierchuszkę NBA, ale stanowiły też pierwszy krok do przeniesienia Dennisa Rodmana ze świata profesjonalnej koszykówki do masowej świadomości Amerykanów. Nie żeby mi na tym zależało. Nie szukałem sławy. Chciałem tylko być „Dennisem”.

O książce:

Dennis Rodman zawsze wyróżniał się jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych osobowości w świecie sportu – niezależnie od tego, czy chodzi o udział w zdobyciu trzech tytułów mistrzowskich przez Chicago Bulls prowadzone do zwycięstw przez Michaela Jordana, czy o występ na promocji książki w sukni ślubnej (i pełnym makijażu)… Ekstrawagancki gwiazdor koszykówki nieustannie wzbudza emocje i regularnie gości na pierwszych stronach gazet.

Powinienem być już martwy to kronika wzlotów i upadków Dennisa Rodmana. Od myśli samobójczych i wewnętrznej przemiany na parkingu pod halą Detroit Pistons, przez szaleństwa w San Antonio Spurs, najlepsze lata kariery w Chicago Bulls, nieudane epizody w Los Angeles Lakers i Dallas Mavericks, aż po marzenia o powrocie do NBA. Od złych relacji z matką i siostrami, przez romans z Madonną, nieudane małżeństwo z Carmen Electrą, po trudny związek z Michelle Rodman… Powinienem być już martwy to historia walki z rywalami na parkiecie i zmagań z uzależnieniem poza nim. Unikalne spojrzenie na życie jednej z najbardziej niezwykłych gwiazd sportu.

 „Dennis Rodman. Powinienem być już martwy”
Autor: Dennis Rodman, Jack Isenhour
Premiera: 17.02.2021
Cena okładkowa: 39,99 zł
Liczba stron: 352

„Chicago Bulls. Krew na rogach” oraz „LeBron S.A. Sportowiec wart miliard dolarów” nominowane w plebiscycie na Sportową Książkę Roku!

Do końca stycznia można głosować na książki „Chicago Bulls. Krew na rogach” Rolanda Lazenby’ego i „LeBron S.A. Sportowiec wart miliard dolarów” Briana Windhorsta w plebiscycie na Sportową Książkę Roku 2020. Przy pełnej mobilizacji fanów koszykówki, publikacje te mają duże szanse na zwycięstwo w konkursie. Głosy na pozycję wydaną pod patronatem Podcastu Specjalnego można oddawać pod linkiem idz.do/fb_sportowa_ksiazka_roku.  

O książce „Chicago Bulls. Krew na rogach”:

Drużyna Chicago Bulls zdominowała rywalizację w koszykarskiej lidze NBA w latach 90. ubiegłego wieku. Najeżona gwiazdami ekipa, w barwach której czarowali Michael Jordan, Scottie Pippen czy Dennis Rodman kolekcjonowała mistrzowskie tytuły. Z czasem jednak znakomicie funkcjonujący mechanizm zaczął szwankować. Dlaczego?

Roland Lazenby stara się znaleźć odpowiedź na to pytanie. Poprzez osobiste rozmowy i wnikliwe śledztwo przedstawia złożony obraz tego, co działo się w szatni Chicago Bulls, ujawnia wewnętrzne napięcia i podziały.

Chicago Bulls. Krew na rogach” to niemal kompletna skarbnica wiedzy na temat schyłkowego okresu potęgi „Byków”. Dla fanów serialu „Ostatni taniec” stanowić będzie znakomite uzupełnienie. Dla wszystkich innych to z kolei szansa na nostalgiczną podróż w przeszłość.

O książce „LeBron S.A. Sportowiec wart miliard dolarów”:

LeBron James to postać, której fanom koszykówki przedstawiać nie trzeba. To jeden z najwybitniejszych zawodników w całej historii NBA i jednocześnie postać, której legenda wykroczyła już daleko poza sam sport.

„LeBron S.A. Sportowiec wart miliard dolarów” to opowieść o chłopaku, który już jako nastolatek trzymał w szachu trzech gigantów: Nike, Adidasa i Reeboka. W kolejnych latach, dzięki przemyślanemu działaniu i swojemu instynktowi dorobił się gigantycznej fortuny. Jego marketingowe posunięcia – jak chociażby to, związane ze słuchawkami Beats śmiało mogą być zamieszczane w podręcznikach jako przejawy geniuszu.

Jeżeli chcesz poznać kulisy negocjacji lukratywnych umów i strategię budowania wizerunku wielkiego mistrza – ta pozycja jest dla ciebie. Jak to możliwe, że pochodzący z „siedliska przemocy” chłopak stał się milionerem, zaangażowanym w tak wiele różnych branż: począwszy od gum do żucia, przez rowery, aż po przemysł filmowy? Odpowiedzi poznasz, czytając „LeBron S.A.”.

 Ponadto polecamy te i inne książki, które aktualnie znajdują się na wyprzedaży pod tym linkiem
idz.do/podcastspecjalny-wyprzedaz
. Serdecznie zachęcamy do zakupów!

Los Angeles Lakers – Złota Historia NBA! Drugie wydanie!

Historia NBA pisana purpurowo-złotymi zgłoskami.

Legendarni zawodnicy: Kobe Bryant, Shaquille O’Neal, Magic Johnson, Kareem Abdul-Jabbar, Wilt Chamberlain, Jerry West, George Mikan czy LeBron James. Wspaniali trenerzy: Pat Riley i Phil Jackson. 17 tytułów mistrzowskich i rekordowe 32 występy w wielkim finale. A wszystko to dzięki pieniądzom biznesmena z Ostrowca Świętokrzyskiego…

Świat koszykówki nie byłby tak fascynujący bez blisko 70-letniej historii Los Angeles Lakers. Marcin Harasimowicz stworzył pełną anegdot opowieść o dziejach tego zespołu, jego gwiazdach i największych rywalach. Co sprawiło, że napędzana przez LeBrona ekipa po 10-letniej przerwie wreszcie odzyskała mistrzowski tytuł? W jaki sposób genialny Amerykanin odmienił drużynę? Co sprawia, że mimo tylu sukcesów i milionów na koncie wciąż znajduje on motywację, by walczyć i wygrywać?

Dlaczego do George’a Mikana strzelano podczas meczu? Jak to możliwe, że jeden z zawodników Boston Celtics brał narkotyki, nawet siedząc na ławce rezerwowych? Który z Jeziorowców dorabiał, pracując w kancelarii prawniczej, a który miał stanąć do walki w ringu z samym Muhammadem Alim?

Ekscytująca podróż za kulisy wielkiego świata NBA, uaktualniona o trzy nowe rozdziały. Ekskluzywne wywiady z legendami Lakers i czołowymi dziennikarzami sportowymi ze Stanów Zjednoczonych. I liczne, często zaskakujące, polskie wątki. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana koszykówki!

Link do sklepuhttp://idz.do/lakers-17mistrzostwo

Fragment książki:

13 kwietnia 2016 roku. Ostatni mecz Bryanta w NBA przeciwko Utah Jazz. Lakers do tego momentu wygrali zaledwie 16 spotkań i rozgrywają najgorszy sezon w historii. Wybrany z drugim numerem w drafcie D’Angelo Russell ostatecznie zasłynął w Los Angeles głównie tym, że nagrał kolegę z zespołu Nicka Younga opowiadającego, jak zdradził swoją ówczesną partnerkę Iggy Azaleę, co oczywiście doprowadziło do rozpadu związku. Kobe już nie pasował do tego świata – leniwych, rozpuszczonych gwiazdeczek zupełnie innego pokolenia…

Mimo to atmosfera w Staples Center przypominała tę, gdy Los Angeles Lakers wygrywali mecz numer siedem z Boston Celtics w 2010 roku, a Kobe Bryant sięgał po statuetkę najlepszego zawodnika Finałów. Obecny zespół dawno odpadł z walki o awans do playoffów, ale tego dnia nie miało to żadnego znaczenia. Nikt nie przeżywał koszykarskich emocji, lecz nostalgię związaną z pożegnaniem ikony sportu. Ponad 20 tysięcy kibiców przyszło złożyć hołd swojemu idolowi, a drugie tyle czekało na zewnątrz lub oglądało mecz w pobliskich pubach i restauracjach. Bilety rozeszły się już dawno. Klub wydał nawet kilka dni wcześniej oficjalne ostrzeżenie przed oszustami podrabiającymi wejściówki i sprzedającymi je w internecie. Przed Staples Center oferowano nam bilet – normalnie wart 70 dolarów – za 7500!

Tego dnia oczy Hollywood i świata sportu zwrócone były na to, co działo się w hali Lakers. Przyszedł Jack Nicholson, którego w tym sezonie rzadko oglądano na meczach, amerykański hymn na basie odegrał Flea z Red Hot Chili Peppers, inny wieloletni fan miejscowej drużyny. Każdy z kibiców dostał pamiątkową koszulkę z napisem „Mamba Day” – nawiązującą do przydomka koszykarza: „Czarna Mamba”. Ci, którzy kupili bilety na miejsca przy parkiecie – kosztujące po kilka tysięcy dolarów – wrócili do domów z miniaturkami (latającymi!) helikoptera, którym Bryant zwykł przylatywać na mecze. Jakże złowieszczo się teraz wspomina ten gest…

Jeden z kolegów zrobił Bryantowi kawał, umieszczając obok jego szafki książkę Poczet seryjnych zabójców. Kobe oczywiście zawsze miał opinię zabójcy na parkiecie, bezwzględnie wykorzystującego wszystkie potknięcia rywali. Dzięki temu zdobył jednak pięć mistrzowskich tytułów i nawet przemawiający na środku parkietu przed rozpoczęciem spotkania Earvin „Magic” Johnson nazwał Bryanta „najlepszym koszykarzem w historii klubu”. To piękny gest innej wielkiej legendy, także pięciokrotnego mistrza. Na podobny zdobyły się władze miasta, zmieniając nazwę pobliskiej stacji metra z Pico Station na Kobe Station. Lakers podarowali mu imponujący pierścień z pięcioma wielkimi diamentami (liczba tytułów) oraz dwudziestoma mniejszymi (liczba rozegranych sezonów). To się nazywa prezent na pożegnanie!

W trakcie meczu na telebimie wyświetlano życzenia i pochwały od najlepszych koszykarzy, ale także gwiazd show biznesu, takich jak Taylor Swift, Ice Cube, Justin Timberlake, czy nawet… Justin Bieber, którego publiczność wygwizdała. Podobnie jak Kanyego Westa i jego żonę Kim Kardashian. Na graczy Lakers wyjątkowo nie gwizdano, chociaż mieli za sobą najgorszy sezon w historii.

Kobe zaczął słabo, pudłując trzy pierwsze rzuty, ale później trochę się rozkręcił, a każdy jego punkt wzbudzał gigantyczny entuzjazm w Staples Center. W pierwszej kwarcie zdobył ich 15 i widać było, że chce się pożegnać w wielkim stylu. Co ciekawe, na początku drugiej kwarty uciął sobie przyjacielską pogawędkę z siedzącym w pierwszym rzędzie Shaquille’em O’Nealem. Kiedyś wspólnie zdobyli trzy tytuły, później nie mogli nawet na siebie patrzeć, a teraz zachowywali się jak starzy kumple. Taki był jednak wtedy Bryant – uśmiechnięty i w pełni pogodzony z losem. „Zmienił się z kąsającej Mamby w ambasadora koszykówki na świecie”, jak to najlepiej ujął Phil Jackson.

Wynik meczu nikogo nie interesował, więc Kobe rzucał, kiedy chciał i ile się tylko dało, bo dokładnie tego oczekiwali kibice. W połowie trzeciej kwarty miał 35 punktów, ale też i ponad 30 oddanych rzutów. Gdy przekroczył 40 punktów – wrzawa przypominała już zacięte spotkania, które przez lata toczył w playoffach. Jazz przez cały czas mieli bezpieczną, około 10-punktową przewagę. Ta jednak zaczęła topnieć wraz z kolejnymi popisami strzeleckimi Bryanta. Kobe wpadł w trans, nie spudłował ani jednego rzutu w ostatnich pięciu minutach, zdobywając w tym czasie 15 punktów i dając Lakers 17 zwycięstwo w sezonie. Niby nic nieznaczące, ale… Notując 60 punktów i wygrywając, zszedł z koszykarskiej sceny jak nikt nigdy wcześniej. „To był najlepszy pożegnalny występ w historii sportu”, skomentował podekscytowany Magic Johnson. Owacjom nie było końca. Wszyscy zachowywali się, jakby Lakers właśnie zdobyli mistrzostwo. Nawet koszykarze oblali Kobego szampanem w szatni. „Gdyby ktoś powiedział mi, że mistrzostwo w ostatnim sezonie nie wchodzi w grę, to tak wyobrażałbym sobie perfekcyjne pożegnanie”, powiedział szczęśliwy Bryant, który na ostatnią konferencję prasową przyszedł w spoconej i mokrej od szampana koszulce. „Nie zdejmę jej szybko!” – zastrzegł szczęśliwy. Raz jeszcze dał wszystkim show, do jakiego tylko on jest zdolny.

 

Autor: Marcin Harasimowicz

Data wydania: 19 listopada 2020

Liczba stron: 424

Okładka: Miękka ze skrzydełkami