Stary Teksas mocno śpi

 Dokładniej rzecz biorąc to "spał", ponieważ wczoraj w nocy się "obudził". Mowa tutaj o Dallas Mavericks i San Antonio Spurs. Oba "przebudzenia" miały miejsce w nerwowych okolicznościach. Mavs wygrali wyjazdowe spotkanie z New York Knicks dopiero po dogrywce, 124 – 114. W dodatkowym czasie gry na boisku rządzili Dirk Nowitzki (39 punktów i 15 zbiórek) oraz Josh Howard (31 punktów i 14 zbiórek), zdobywając w sumie 12 punktów (Dirk 7, Josh 5). Knicks zdobyli tylko dwa, dzięki rzutom osobistym Chrisa Duhona. Zach Randolph (27 punktów w całym spotkaniu) rzucał w dogrywce dziewięć razy, nie trafiając ani razu.

 Oprócz Knicks, a wcześniej T’wolves, drużyna z Dallas pokonała San Antonio Spurs, którzy również doznała przebudzenia. Trochę innego, bo w przeciwieństwie do Mavs, Spurs są zmuszeni do grania okrojonym składem z powodu kontuzji dwóch kluczowych zawodników Ginobilego oraz Parkera. Po wygraniu spotkania z Houston, Gregg Popovich zapewne liczył na, że mecz z Sacramento będzie takim spokojnym meczem na poprawę nastroju. Nic z tych rzeczy. Kings postawili dość wysoko poprzeczkę. Gdyby nie Tim Duncan Spurs mogliby stanąć na tej wysokości nie zaliczając próby (mówiąc językiem lekkoatletycznym). Gwiazda składu Popovicha celnymi trafieniami w końcówce zapewniła "ostrogom" drugie pod rząd zwycięstwo , 90 – 88. Czy dziś Clippers również będą ciężkim przeciwnikiem dla mistrzów 2007?

 Tradycyjnie koniec będzie zabawny. Wczoraj Phoenix Suns grali z Detroit Pistons. Wygrały "słońca", 104 – 86. Shaq postanowił dać jakiś prezent, świętującemu 26 urodziny, Amare Stoudamire’owi. "Wsadem Shaqa nie przebijesz".

 Znalezione na blogu Karola Śliwy.